Jeśli tej nocy sylwestrowej zdecydujesz się na mocno błyszczącą kreację, możesz być pewna, że nie wyjdzie ona z mody tuż po Nowym Roku. Trend zwany z angielska „RAZZLE-DAZZLE”,„glitter” lub „gloss” będzie jedną z ważniejszych tendencji w nadchodzącym sezonie wiosna-lato 2012.

fot. Michał Kar i Maciej Piórko
Brokat, blask, połysk królują na pokazach najnowszych kolekcji Mulberry, Balmain, Oskara de La Renty, Dolce&Gabbana, Stelli McCartney oraz Jenny Packam. Oczywiście, jak to w modzie bywa, styl ten nie jest zjawiskiem nowym, a jedynie odmianą starego dobrego glamour.
Patrząc na magiczne stylizacje Magdy Roman w aktualnej sesji zdjęciowej dla PerhapsMe,warto przypomnieć pochodzenie słowa „glamour”. W siedemnastowiecznej Anglii „glamour” był terminem okultystycznym. Oznaczał magiczne zaklęcie, które czarownica rzucała na mężczyzn, jak się możemy domyślać – najczęściej na prośbę niezbyt szczęśliwie zakochanych kobiet, by wydawały się swym ukochanym piękniejsze, powabniejsze, bardziej seksowne.
Czy magiczna mgła rzucana na oczy mężczyzn była skuteczna? Do końca nie wiadomo. Znacznie pewniejszym rozwiązaniem są współczesne kreacje w wersji „glitter” lub „gloss”. Niewątpliwie dodają kobietom blasku, seksapilu, rozświetlają cerę. Sprawią, że zostaniemy zauważone na balu, w klubie czy też na sylwestrowej „domówce”.
Co więcej, sprawdzają się niezależnie od metryki. Jak zapewnia Lucinda Chambers, dyrektor mody w brytyjskim „Vogue” – „kobieta nigdy nie jest zbyt stara by błyszczeć”. Świecące kreacje, zwłaszcza w wersji „total look”, którą w przypadku stylu „glitter” nazywamy „RAZZLE-DAZZLE”, mają jedną wadę – wymagają nienagannej sylwetki. Jeśli masz więc kilka zbędnych kilogramów, postaw raczej jeden lub dwa błyszczące elementy– najlepiej top lub marynarkę. Ta ostatnia, zwłaszcza w zestawieniu z czarnymi spodniami lub legginsami, doskonale ukryje wszelkie niedoskonałości sylwetki. W przypadku większej liczby zbędnych klimogramów, zdecyduj się raczej na dodatki: torebkę, biżuterię, szpilki. Warto też pamiętać, że styl „glamour”, zwłaszcza w wersji „glitter” nie znosi dosłowności wymaga pewnejdozy nonszalancji, właśnie takiej jaką prezentuje Magda Roman w najnowszej sesji dla PerhapsMe.